Poseł PiS: Rosjanie mogą obwinić za Smoleńsk Czeczenów

Od tygodnia Prawo i Sprawiedliwość bez ogródek mówi o zamachu w Smoleńsku. Skoro według Jarosława Kaczyńskiego nie było katastrofy, tylko zabójstwo, to w tej układance brakuje jeszcze sprawcy i motywu. I tutaj sympatycy oraz posłowie PiS prześcigają się nawzajem w snuciu różnych domysłów. Dzielą się na dwie grupy. Jedna widzi sprawców w Rosji, inna jednocześnie w Polsce i Rosji. Toruński poseł Zbigniew Girzyński winnych dostrzega raczej za wschodnią granicą. Przypuszcza też, co się stanie, jeśli „prawda” o 10 kwietnia 2010 roku wyjdzie na jaw. Rykoszetem mogą oberwać Czeczeni.

Na początku wypowiedzi toruńskiego posła PiS można odnieść wrażenie, że mimo słów Jarosława Kaczyńskiego z zeszłego tygodnia, partia złagodziła swoje stanowisko wobec Smoleńska. Pozory jednak mylą. - Jestem przekonany, że jeżeli w toku prac prokuratorów, różnych niezależnych instytucji, będziemy wiedzieli więcej na temat okoliczności tego, co stało się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, jeżeli informacje na temat tego, że ta tragedia była zawiniona czynnikiem ludzkim, a więc że doszło tam do zamachu, będą bardziej prawdopodobne, to z całą pewnością Rosjanie wówczas o to oskarżą właśnie terrorystów czeczeńskich albo kogoś innego.



Już teraz, kiedy te informacje we wtorek zelektryzowały opinię publiczną, niektóre rosyjskie media zaczęły tego typu informacje uskuteczniać - mówi Superstacji Zbigniew Girzyński, poseł PiS.

- Informacje o Czeczenach? - dopytuję. - Właśnie takie, że w wyniku jakiegoś zamachu terrorystycznego zginął prezydent Rzeczypospolitej. Jest to wersja w Rosji już przygotowana na okoliczność, gdyby prawda na ten temat wyszła na jaw - tłumaczy Girzyński.

- Czyli Rosjanie będą obwiniali Czeczenów za „ten zamach”? - pytam. - No przecież nie będą obwiniali siebie. Od tej strony wszyscy Rosjan znamy, tylko nie wszyscy potrafią, tak jak ja to wprost powiedzieć - mówi Girzyński. Nie daję za wygraną i pytam o motyw ewentualnego zamachu.

- Interes polityczny, jeżeli chodzi o śmierć prezydenta jest ewidentny. Tak jak Rosjanie byli gotowi zamordować z zimną krwią Litwinienkę, byłego agenta KGB w spektakularny sposób, aby cały świat to widział i aby był to przykład dla innych agentów, żeby nigdy nie zdradzili – mówi poseł PiS.

Po degresji na temat byłych agentów parlamentarzysta mówi już o polskich politykach. I tutaj pewne zaskoczenie. Okazuje się, że według polityka Rosji naraził się nie tylko Lech Kaczyński, ale także jego lewicowy poprzednik. Skutki swoich decyzji ma odczuwać do dziś.

- Tak jak Rosjanie skutecznie zablokowali możliwość kariery międzynarodowej byłego polskiego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z zemsty za to, że przeciwstawił się ekspansji rosyjskiej na Ukrainie i w tym jednym konkretnym wypadku stanął po stronie Europy Zachodniej. W ten sposób chcąc go ukarać, blokują jego możliwość awansu na arenie międzynarodowej. Tak jedynymi, którzy mieli prawdziwy motyw do tego, aby pozbawić życia ŚP. Lecha Kaczyńskiego są ci, którzy byli stratni w wyniku jego odważnej prezydentury i tego co robił w Gruzji, kiedy ratował tak naprawdę w roku 2008 swoją podróżą z innymi prezydentami niepodległość tego kraju – tłumaczy toruński parlamentarzysta.

Tylko jak to się ma do wypowiedzi Andrzeja Gwiazdy dla portalu Onet.pl? - Kaczyńscy wyłamali się z układu okrągłostołowego i dlatego był Smoleńsk. Gra toczy się z gangsterami - mówił współtwórca Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i NSZZ "Solidarność". Myślę, że zespół Antoniego Macierewicza ma paliwo do pracy na wiele miesięcy. Po ostrych słowach prezesa PiS, jego ugrupowanie będzie chciało za wszelką cenę udowodnić, że lider nie dał ponieść się emocjom, nie padł ofiarą prowokacji. Nie powiedział czegoś, co dyskwalifikuje jego szanse na powrót do władzy. To bzdura, że Jarosław Kaczyński doszedł do ściany.

W sprawie Smoleńska usłyszymy jeszcze wiele mocnych słów, bo z tych ostatnich trudno się wycofać. Zwłaszcza, że ciągłe epatowanie nowymi szczegółami robi swoje. Tuż po katastrofie w zamach nie wierzył nawet co piąty Polak. Dziś wierzy już co trzeci. Przypomina mi się scena z wtorku. Nowy Dom Poselski, ciasna sala, gdzie kiedyś odbywały się posiedzenia komisji hazardowej. Po schodach schodzi dumny Antoni Macierewicz.

- Kłamstwo smoleńskie nie będzie już w mediach królowało, na to bardzo liczymy i bardzo prosimy - mówi na chwilę przed rozpoczęciem "przełomowego" zespołu. Kilkadziesiąt minut później o jego wypowiedź zabiegają nie tylko polskie media. Nagrywa się także dla niemieckiej telewizji publicznej - ARD.
Trwa ładowanie komentarzy...