Język nienawiści przenosi się na ulice

- Tusk za Smoleńsk będziesz wisiał - można przeczytać na wiacie jednego z przystanków tramwajowych w pobliżu Metra Młociny. Kilkaset metrów dalej ktoś zamalował bilbord Ruchu Palikota. Nie widać hasła "Mamy przepis na Polskę!", tylko dopisek "... to antypolskie K...". Wygląda na to, że język nienawiści używany przez polityków i niektórych publicystów przenosi się na ulice.

- Proponuję, żebyscie Państwo zestawili (przyp. red. te zdjęcia) z wypowiedzią archiwalną Radosława Sikorskiego, który mówił o dożynaniu watahy - tak bielańskie napisy skomentował Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS. To stary przykład, a są świeższe. Chociażby nieco ponad miesiąc temu Stefan Niesiołowski w ostry sposób wyraził się o kolejnych ekshumacjach ofiar katastrofy smoleńskiej. - To obrzydliwa PiS-owska hucpa, próba dorwania się do władzy na trumnach - mówił na antenie Superstacji. Kilka miesięcy wcześniej uczestniczył w awanturze z Ewą Stankiewicz. Wtedy Platforma mówiła, że to właśnie Niesiołowskiemu jako byłemu opozycjoniście Stankiewicz zawdzięcza wolność mediów. Sam Donald Tusk stwierdził nawet, że były wicemarszałek Sejmu to "nasz bohater".


Wygląda na to, że zastąpił innego bohatera - Janusza Palikota. To on był poprzednim fighterem PO, czy - jak mówi Janusz Piechociński - harcownikiem. Choć bilbord jego partii padł ofiarą chuliganów, to w ostatnich tygodniach wypowiadał się w niewybredny sposób. - Zapraszam na kieliszek szampana w dniu, w którym Jarosław Kaczyński będzie w kajdankach wyprowadzony z Sejmu - komentował wniosek PO o postawienie przed Trybunałem Stanu dwóch polityków kojarzonych z IV RP. Sprawę Brunona K. porównywał z kolei do "bękartów politycznej kopulacji Tuska i Kaczyńskiego". Ostrego języka nie unikają także posłowie Ruchu Palikota. Armand Ryfiński porównał biskupów do terrorystów. Zaczepiłem go na korytarzu i spytałem, jak komentuje wniosek Solidarnej Polski w tej sprawie do Komisji Etyki Polskiej. - Chyba muszę przeprosić terrorystów, że ich porównałem do biskupów - żartował.

Czy prawica jest tutaj bez winy? Śmieszą mnie wypowiedzi Solidarnej Polski, że w tym ugrupowaniu nie ma harcowników. Kim jest w takim razie Jacek Kurski i dziadek z Wehrmachtu? - Nie wymienię żadnego nazwiska, ale dla mnie jest oczywiste, że sprawa katastrofy smoleńskiej skończy się wieloletnimi wyrokami więzienia dla osób odpowiedzialnych za... nawet za to, co się stało po katastrofie smoleńskiej, za zaniechania po, ale również i za pewne wejście w grę z Putinem przed tą katastrofą - stwierdził w rozmowie ze mną kilka tygodni temu. Marek Suski całkiem niedawno Platformę określił "bezwładną kupą" i wyraził nadzieję, że wkrótce "sczeźnie". Z kolei Adam Hofman żartował o grillowanym Tusku. Nie dziwię się zatem, że jacyś mniej znani politycy, czy publicyści próbują przebić partyjnych harcowników i wypowiadają się jeszcze ostrzej. Ulica czyta, słucha i ogląda. Nie zdaje sobie sprawy, że to tylko teatr. Nie wie, że politycy do gardeł skaczą sobie tylko na wizji. Potem żartują i umawiają się na wódkę.
Trwa ładowanie komentarzy...